przydawka


Amerykańskie takie..
18 marca 2009, 5:29 AM
Filed under: absurdalnie | Tagi: , ,

Pod wpływem bezsenności (jest godzina 4:50 czasu GMT) zrobiłam porządek na swojej stronie oraz tutaj, redukując troszkę ilość i długość artykułów. Pod nieobecność znajomych na gadu gadu – o tak barbarzyńskiej porze dostępni byli jedynie Allegro, Lech Wałęsa i koleżanka, która nawet lecąc na urlop zostawia status „zaraz wracam” – weszłam na  Golden Line, kolejny społecznościowy portal, który nie zrzesza ludzi z jednej klasy, ani celi, ani tych przepadający za żelkami. Golden Line to poważna sprawa. On zrzesza młodych dynamicznych w celu nawiązania znajomości, a o czym każdy wie – znajomości to podstawa. Portal jak każdy inny, całkiem przejrzysty w odbiorze pokazał mi od razu o co chodzi i jak dzisiaj nazywa się pewne zawody. Po pierwsze musi być po angielsku, lub raczej amerykańsku, bowiem wpisane pod nazwiskiem Assistant, Kancelaria Sales – bardziej pasuje mi do dialektu amerykanisz. Po pierwszym wuteefie, głębszej analizie tego wyrażenia i próbie odpowiedzenia sobie na pytanie „co autor miał na myśli” doszłam do wniosku, że ma to jakiś sens. Niczym anielskie skrzydła na plecach huzarów, które miały potęgować wrażenie liczebności i siły – zwłaszcza wobec nieprzyjaciela – tak Arkadiusz O. Recruitment Researcher, Central and Eastern Europe bez anielskich skrzydeł pracowałby zaledwie w Rekrutacji i Selekcji Kadr w Warszawie Śródmieściu.
Nie każdy zna angielski. Nazwy obce nas onieśmielają, potęgują wrażenie siły i profesjonalizmu. Oczywiście ładniej brzmią nietłumaczone, takie jak Customer Service Agent określający osobę, która w sklepie Saturn stoi pod szyldem „Informacja”, czy Event Manager w przypadku osoby, która założyła działalność gospodarczą jakim jest zespół weselny. Jest to jak najbardziej zgodne ze stanem faktycznym, niemniej jednak dla kogoś kto angielski zna trzy po trzy zetknięcie się z Agentem Servicu Customerowego jest jak wejście do gotyckiego kościoła z pięknym witrażem. Respekt ogarnia nawet niewierzących.
Następną gwiazdką Golden Line jest nazywanie zawodów wykonywanych w stylu – jak to pięknie określił Piotr – gwałtu na języku polskim. Przykłady są piękne. Specjalistka d/s kreacji wizualnej to pani robiąca makijaż w salonie kosmetycznym Denique w Warszawie. Zarządcą Nieruchomości jest pracownik wspólnoty mieszkaniowej Warszawa – Targówek. Swoją drogą ciekawe dlaczego nie wpisał „Admin Nieruchomości”. A profil zawodowy zatytuowany (pisownia oryginalna) „Nieskromnie: profesjonalizm i urok osobisty – przekonajcie się, ile jestem warta! Nieco skromniej: Kobieta Pracująca, kochająca Życie, ludzi i nieustająco otwarta na nowe wyzwania” charakteryzuje Bóg jeden wie co. I jest jeszcze absolutna perełka jaką jest romantyczny manager. „Tomasz Madej, manager….” (jakże niedopowiedziany ten manager).
Ja w tym momencie jestem specjalistą d/s kreacji uliczno ekspresyjnej, session manager i nude agent.